Randka w Krakowie - Zoo i Pino Garden


Nikt chyba nie powiedział, że randka może być tylko wieczorem! Każda chwila jest dobra, by celebrować bycie razem, wspólne chwile i miłość. Nie tylko w Walentynki czy na specjalne okazje. Miłość jest czymś wyjątkowym i musi być pielęgnowana, by pozostać wyjątkową na długi czas. Niepielęgnowana zaś stanie się powszedniością, rutyną, czymś zupełnie niewyjątkowym, a do tego nie wolno dopuścić nigdy.

Trafił się wyjątkowo piękny i upalny weekend. Wczoraj spacerowaliśmy po górach, dziś postanowiliśmy aktywnie odpocząć, dlatego wybraliśmy się do krakowskiego zoo.

Jeśli nie byliście jeszcze w zoo, koniecznie musicie to nadrobić! Nie bójcie się tłumów rodzin z małymi dziećmi, zoo jest na tyle duże, że każdy może się czuć swobodnie. Ja uważam, że jest to bardzo słodkie słysząc, jak mądre pytania czasem zadają dzieciaki, na przykład „Dlaczego kaczuszki wychodzą z wody na trawę?” albo „Foka na pewno nie wyjdzie na kamień, przecież ona nie ma nóżek!”. Od dzieciaków można się wiele nauczyć :)


Zoo w Krakowie znajduje się w dzielnicy Wola Justowska, w samym centrum Lasku Wolskiego (w tym samym, w którym jest Kopiec Piłsudskiego). Dojechać tam można autem (parking znajduje się przy samym zoo lub nieco wcześniej, na wysokości przystanku „Baba Jaga”), autobusem 134 (w weekendy odjeżdża z Cracovii co 10 minut, na tygodniu nieco rzadziej) lub rowerem. W Lasku Wolskim można pospacerować, pobiegać, pojeździć na rowerze, zrobić piknik, iść do zoo, na Kopiec Piłsudskiego, odpocząć i schronić się w cieniu drzew.






Wracając do ogrodu zoologicznego, bardzo chciałam tam pójść, by zobaczyć przede wszystkim pingwiny, żyrafy i zebry. Pingwiny mają wybudowany podest z kamieni wraz z basenem, w którym pływają, sprawiając wrażenie niesamowicie szczęśliwych i wesołych. Podoba mi się w krakowskim zoo również to, że każde zwierzątko ma zapewnione miejsce, gdzie może się schronić przed upałem czy przed ludźmi, a miejsca, w których są przechowywane nie są małymi klatkami.












Po spacerze wśród zwierząt z całego świata, udaliśmy się na obiad – do restauracji Pino Garden, która znajduje się przy Błoniach (ul. Na Błoniach 7). Dostaliśmy stolik w bardzo przyjemnym, klimatycznym ogródku. Warto wcześniej zrobić tam jednak rezerwację, ze względu na dużą popularność miejsca. Jedliśmy pyszną pizzę z grillowanymi warzywami (bakłażan, cukinia, papryka) na idealnie cienkim cieście oraz makaron z włoskimi wędlinami. A na deser udaliśmy się na lody Dionizetti (Rynek, ul. Świętego Marka), by dopełnić słodyczą tę piękną słoneczną niedzielę :)





Z pozdrowieniami,
Ola

Komentarze