Kasprowy Wierch przez Halę Gąsienicową


Nadszedł nareszcie piękny weekend w Tatrach, trzeba było więc to wykorzystać! Ponieważ była to dopiero pierwsza wycieczka tatrzańska w tym roku, postanowiliśmy wybrać coś na rozgrzewkę, czyli coś ciekawego, ale niezbyt wyczerpującego. Wybór padł zatem na Kasprowy Wierch przez Halę Gąsienicową, czyli moją ulubioną dolinkę w Tatrach, o której pisałam już tutaj.




08:30
Wycieczkę rozpoczynamy dość późno, ale już wchodzimy na szlak niebieski, prowadzący z Kuźnic na Halę Gąsienicową. Drogowskaz informuje o prawie dwugodzinnym marszu. Początkowe podejście jest strome, wiedzie przez las po kamieniach, jednak jest przyjemne. Następnie wychodzimy na Przełęcz Między Kopami, skąd rozpościera się piękny widok na Zakopane. Pogoda zapowiada się dobrze!




10:00
Jesteśmy już na Hali, siadamy na naszym ulubionym kamieniu i podziwiamy widoki. Nic nie smakuje tak dobrze, jak śniadanie na Hali Gąsienicowej. Patrzymy z dołu na Granaty i Świnicę (do zdobycia) oraz na Kościelec (już zdobyty).





11:30
Zdobyliśmy Kasprowy Wierch (1987 m npm). Z Hali na Kasprowy prowadzi szlak żółty, momentami o dużym pochyleniu, jednak na Kasprowy wchodzi się jak po schodkach. Jesteśmy na otwartej powierzchni, słońce zaczyna wychylać się zza chmur i czujemy, że znowu zapomnieliśmy użyć kremu z filtrem. Jednak widoki rekompensują wszelkie niedogodności.







Czerwone Wierchy

Giewont

Schronisko na Kasprowym Wierchu jest niewątpliwie ciekawym obiektem. Jest niezwykle nowoczesne, czyste i zadbane, jednak czułam się w nim jak w terminalu na lotnisku. Nie ma według mnie tego niepowtarzalnego klimatu schroniska górskiego. A Wy co uważacie?
Po ponad godzinnej przerwie na zdjęcia i odpoczynek, kierujemy się szlakiem zielonym z powrotem do Kuźnic. Po drodze podziwiamy widoki oraz kolejkę.




16:00
Jesteśmy z powrotem na parkingu. Zmęczeni, ale szczęśliwi i opaleni. To była wspaniała wycieczka. Idealna na początek, choć czujemy, że nogi będą boleć.

To był dobry dzień.




Z pozdrowieniami,
Ola


Komentarze